Narodziny Ignacego
Oh co to był za dzień! Wyrwana z sesji rodzinnej, telefonem od Jacka krótką informacją „zaczęło się!” bez dłuższego namysłu wsiadłam do samochodu i pojechałam szybko do szpitala. W końcu za chwilę miałam być świadkiem narodzin! Chwila tak wyjątkowa, że ciężko opisać ją słowami, wszystkie opisy wydają się zbyt błahe przy wielkości tego wydarzenia.To był bardzo szybki poród, Milena była niezwykle silna i dzielna, co widać było również w oczach Jacka, który przy wszystkich obecnych na sali podkreślał jak bardzo jest pod wrażeniem siły i niezłomności Mileny.A sam moment przyjścia Ignasia na świat…ooh można by wierszem pisać:) Jedno jest pewne, w takich chwilach świat staje w miejscu! Nie ma nic poza tą salą porodową, tym małym piskliwym pierwszym krzykiem, tymi łzami w oczach nowonarodzonej mamy… CUD. Inne słowa tutaj nie pasują






















Poprzedni wpis
Sesja Rodzinna Milena Jacek Ignaś
Następny wpis
Narodziny Laury